fbpx

Tlenoterapia hiperbaryczna – wywiad z Dorotą Bartoszewicz

Mówi się, że potrzebujemy czegoś jak tlenu. Dorota Bartoszewicz, jak tlenu, potrzebuje swojej pracy, która jest jej pasją i powołaniem. Zawodowym światem Pani Doroty jest tlenoterapia oraz fizjoterapia niemowląt i małych dzieci. O tym, jak na organizm wpływa czysty tlen opowiada Dorota Bartoszewicz – właścicielka komory hiperbarycznej z Suwałk.
Czy nasze prababki i pradziadkowie oddychali lepszym powietrzem niż my?

Nie wiem jak żyło się i oddychało 100 lat temu, ale 20-30 lat temu w Suwałkach było więcej kominów niż obecnie. Domy były opalane węglem, a w powietrzu było równie dużo dymu i spalin, co dzisiaj – z tym, że pochodziły one z innych źródeł, niż dziś. Jesienią i zimą, nawet na Suwalszczyźnie, która jest częścią Zielonych Płuc Polski powietrze jest nieraz bardzo zanieczyszczone.

Na szczęście ludzie otwierają się na zmiany i chcą oddychać lepszym powietrzem. Inwestują w ekologiczne źródła ciepła i energii. Jedno jest pewne – nasi dziadkowie na pewno jedli zdrowszą, mniej przetworzoną, naturalną żywność oraz prowadzili zdrowszy tryb życia. Dużo ruchu na świeżym powietrzu, to dla wielu ludzi synonim długiego i efektywnego życia. Na pewno jest w tym dużo prawdy.

Tlenoterapia Suwalki
Co sprawiło, że zaczęła Pani myśleć o tlenoterapii?

Tlenoterapia i zagadnienia z nią związane od dawna chodziły mi po głowie, ale nie wprowadzałam ich w życie. Głównym bodźcem była chęć pomocy mojemu tacie, gdy zachorował. Od tego się zaczęło. Przypadkiem trafiłam w gazecie na artykuł dotyczący tlenoterapii hiperbarycznej. Zaczęłam czytać o tym więcej, dokształcać się w tym temacie i… niedługo później zainwestowałam w profesjonalny sprzęt do sesji w komorze hiperbarycznej. Później wszystko potoczyło się już szybko. Jeżeli chce się coś robić, to nie ma takiej siły, która by nam przeszkodziła.

Od początku drogi zawodowej interesowała się Pani kwestiami medycznymi?

Planowałam studia medyczne. Jednak jak to w życiu bywa, nie zawsze jest tak, jak sobie wymarzymy. Moja kariera zawodowa potoczyła się inaczej. Dziś – z perspektywy czasu – widzę w tym sens i mam poczucie, że nic nie dzieje się bez powodu. Każdego dnia czuję się spełniona nie tylko zawodowo, ale też po ludzku. Moja praca polega na pomaganiu innym – to jest coś, co zawsze chciałam robić.

Tlenoterapia hiperbaryczna
Sesje w komorze hiperbarycznej są w pełni bezpiecznie – mówi Dorota Bartoszewicz.
Suwałki nie są wielkim miastem. Czy tlenoterapia spotkała się tutaj z dużym zainteresowaniem?

Już od chwili kiedy zaczęłam działać, zainteresowanie było ogromne. Okazało się, że wiele osób szukało takiej formy wspomagania terapii, ale tlenoterapia nie była dostępna.

Co mówią osoby, które po raz pierwszy korzystają z komory hiperbarycznej?

Osoby, które przychodzą do mnie po raz pierwszy śmieją się, że komora hiperbaryczna wygląda jak rakieta kosmiczna. Faktycznie, jej wygląd zwraca uwagę. Sama sesja tlenoterapii przypomina jednak nie tyle lot w kosmos, co lot… samolotem. Na początku – podczas kompresji – możemy odczuwać delikatne, przytykanie uszu, natomiast podczas dekompresji możemy mieć podobne odczucia, jak podczas lądowania samolotu. Oczywiście istnieją naturalne i sprawdzone sposoby na radzenie sobie z takimi objawami – m.in. przełykanie śliny, ziewanie, przyjęcie bardziej pionowej pozycji ciała.

Przy jakich chorobach można wspomagać leczenie, korzystając z sesji w komorze hiperbarycznej?

Przede wszystkim chcę podkreślić, że tlenoterapia nie zastępuje medycyny konwencjonalnej, tylko ją uzupełnia. To dodatkowe wsparcie dla pacjenta. Sesje w komorze hiperbarycznej wspomagają leczenie wielu dolegliwości i chorób, m.in.: boreliozy, anemii, autyzmu, choroby Alzhaimera i Parkinsona, stwardnienia rozsianego, miażdżycy, alergii, migreny, trądziku.

Tlenoterapia niszczy na przykład bakterie beztlenowe, do których należy między innymi Borrelia burgdorferi, która wywołuje boreliozę. Znam osoby, których wyniki badań znacznie się poprawiły już po 20 sesjach w komorze hiperbarycznej. Porównywałam wyniki sprzed terapii i po. Oczywiście każdy organizm jest inny i u każdej osoby może to działać inaczej.

Tlenoterapia wspomaga pracę mózgu.

W niektórych chorobach, np. przy stopie cukrzycowej tlenoterapia jest uznaną medycznie metodą wspomagania leczenia i przynosi świetne efekty. Zabiegi tlenoterapii mają też zastosowanie w kosmetologii. Bardzo dobrze wpływają na urodę – poprawiają kondycję skóry, wspomagają leczenie trądziku. Skoncentrowany tlen w warunkach podwyższonego ciśnienia powoduje wielokrotne namnażanie się komórek macierzystych.

Warto dodać, że tlenoterapia wspomaga także pracę mózgu, poprawia wydolność oddechową oraz wzmacnia kondycję psychiczną, umysłową i fizyczną. Dobrze wpływa również na koncentrację, łagodzi stres i sprawia, że lepiej śpimy. Z sesji w komorze hiperbarycznej korzystają często osoby tuż przed dużym wysiłkiem, np. przed zawodami sportowymi lub ważnymi egzaminami. To taka tlenowa kąpiel i odżywienie przez układ oddechowy.

Jak często można korzystać z takich zabiegów?

Sesje w komorze hiperbarycznej są w pełni bezpiecznie. Można z nich korzystać nawet dwa razy dziennie. Średni czas ich trwania to 70 minut. Śledzę regularnie różne badania na ten temat. Amerykańscy naukowcy dowiedli, że np. przy autyzmie skuteczna jest tlenoterapia przeprowadzana 2 razy dziennie po godzinie. Moim podopiecznym było dziecko z autyzmem, które uczestniczyło w terapii 2 razy dziennie przez kilkadziesiąt dni z rzędu. Efekty były bardzo dobre i niezwykle obiecujące.

tlenoterapia i autyzm
Przy autyzmie skuteczna jest tlenoterapia przeprowadzana 2 razy dziennie po 1 godzinie.
A kiedy możemy zaobserwować pierwsze efekty?

Efekty u każdej osoby mogą być w różnym czasie, bo każdy organizm jest inny. Zdarzają się osoby, które już po pierwszej sesji czują diametralną różnicę w funkcjonowaniu organizmu. Tlenoterapia sprawiła, że czują się wypoczęte, skoncentrowane i w końcu zaczynają się wysypiać. Inne osoby potrzebują większej ilości sesji. Duże znaczenie ma z pewnością tryb życia, stan organizmu i poziom jego zanieczyszczenia.

Czy jeśli przez godzinę dziennie będę głęboko oddychać na świeżym powietrzu, to osiągnę podobne wyniki co tlenoterapia?

Absolutnie nie. W komorze hiperbarycznej oddycha się czystym skoncentrowanym tlenem. Układ krwionośny rozprowadza tlen po organizmie poprzez osocze i płyny ustrojowe, dostarcza go do każdej komórki naszego ciała. Dzięki temu poprawiają się wyniki biochemiczne organizmu, co potwierdzają wyniki badań. W praktyce oznacza to lepsze ogólne samopoczucie. Człowiek jest bardziej wydolny, wyspany, odżywiony, wspomagane są procesy samo naprawcze organizmu.

Tlenoterapia poprawia sen
Dzięki tlenoterapii człowiek jest bardziej wyspany.
Czy podczas takiej sesji odczuwa się dyskomfort? Czy w komorze trzeba zachowywać się w szczególny sposób?

Na skoncentrowany tlen w podwyższonym ciśnieniu każdy organizm reaguje inaczej. W komorze nie musimy robić absolutnie nic, a sesję należy traktować jako formę relaksu, odprężenia. Bardzo często zdarzają się osoby, które ucinają sobie drzemkę podczas sesji. Pracuję z komorami hiperbarycznymi już od stycznia 2020. Przez ten czas zdarzyły się 3 osoby, które odczuwały lekki dyskomfort. Dlatego zawsze jestem obok moich pacjentów i mam z nimi stały kontakt. Warto pamiętać, że sesję można w każdej chwili przerwać. Czuwam, aby każdy cieszył się zabiegiem i czuł się bezpieczny.

Tlenoterapia to nie jedyna dziedzina, w której się Pani realizuje prawda?

Owszem, na co dzień zajmuję się również fizjoterapią niemowląt i małych dzieci. Pomagam dzieciom z zespołami wad wrodzonych, zespołami genetycznymi. Pomagam dzieciom, które nie mogą się poruszać; maluchom z dziecięcym porażeniem mózgowym, z urazami rdzenia kręgowego oraz wielu innym. Jest to niezwykle ciężka praca – szczególnie w kontekście odpowiedzialności, którą obdarzają mnie rodzice moich małych pacjentów. Głęboko wierzę w to, że każdy dostaje od życia takie zadanie, jakiemu podoła – jakie ma siłę unieść. Tak jest w moim przypadku – nie wyobrażam sobie 8 godzin za biurkiem i przed komputerem. Jestem praktykiem, w tym się odnajduję i to jest moje powołanie.

rehabilitacja dziecięca Suwałki
Portalowi Rynek.Pro przyświeca hasło Lokalni–Profesjonalni. Co według Pani oznacza bycie profesjonalistką?

To nieustanna nauka i doskonalenie swoich umiejętności, bez względu na wiek. W życiu człowieka nie ma takiego momentu, kiedy może uczciwie stwierdzić, że wie już wystarczająco dużo. Ja wciąż przekonuję się o tym, że im więcej dowiaduję się nowych rzeczy, tym więcej rodzi się we mnie kolejnych pytań. To jest właśnie niesamowite i pasjonujące – za każdym rogiem czeka coś nowego do odkrycia. Coś, dzięki czemu będziemy mogli pomóc innym ludziom.