Magdalena Barwicka-Wierzchowska: Talent, profesjonalizm i życiowy balans. 4 urodziny Barwicka Studio Wizerunku – Ekskluzywny wywiad.

Tworzenie harmonijnej równowagi między życiem zawodowym a prywatnym jest często wyzwaniem – zwłaszcza, gdy prowadzi się własny biznes. Trudne nie znaczy niemożliwe. Wystarczy dobrze się zorganizować oraz trwać przy swoich celach i marzeniach. Jak to się robi? O organizacji czasu, biznesie, rodzinie i perfekcjonizmie opowiada Magdalena Barwicka – Wierzchowska, kosmetolog i właścicielka Studia Wizerunku Barwicka.

Czy od początku marzyłaś o zawodzie kosmetologa?

Nie zawsze. Wiedziałam jednak od samego początku, że chcę być samodzielna i niezależna. Już jako licealistka pracowałam jako kelnerka i zarabiałam swoje pieniądze obsługując wesela. Zawsze chciałam prowadzić swój biznes i robić to po swojemu. Od dziecka byłam „małą szefową”– chodziłam własnymi ścieżkami. Moja mama wspomina, że trudno było się ze mną dogadać, jeżeli coś szło nie po mojej myśli (uśmiech).

To co było przed kosmetologią? Jaki miałaś pomysł na siebie?

W liceum uczyłam się w klasie biologiczno-chemicznej. Od początku wiedziałam jednak, że nie zostanę lekarzem. Miałam traumę po śmierci mojego taty, który zmarł, gdy byłam dzieckiem. Nie chciałam mieć do czynienia ze śmiercią – a jest ona niestety nieodzowną częścią pracy lekarza. I wtedy zrodził się pomysł na studia kosmetologiczne na Uniwersytecie w Białymstoku. Koncepcja upiększania klientek i dbania o ich wizerunek bez użycia skalpela bardzo mi się podobała. Kosmetologia była wtedy dosyć nowym kierunkiem i prężnie się rozwijała. Szybko zafascynowałam się tą tematyką. Widziałam w tym również szansę biznesową.

Magdalena Barwicka
Magdalenę Barwicką-Wierzchowską pasjonuje głównie makijaż fotograficzny, dzięki któremu tworzy profesjonalny wizerunek swoich klientek.
Podczas studiów zajmowałaś się jednak jeszcze mnóstwem innych rzeczy…

Poza studiowaniem udzielałam się w samorządzie studenckim, śpiewałam w chórze akademickim i prowadziłam start-up w akademickim inkubatorze przedsiębiorczości. Pracowałam również w agencji eventowo-reklamowej. Jednym w elementów mojej pracy były modowe sesje zdjęciowe, w których brałam udział. Na kilka z nich przyszłam umalowana i wtedy jeden z menadżerów stwierdził, że skoro tak dobrze wykonuję makijaż samej sobie, to z pewnością poradzę sobie z malowaniem innych. Zaproponował mi współpracę podczas sesji zdjęciowej do kalendarza dla jednej z białostockich firm. Potem były kolejne makijaże, coraz większe zlecenia. I tak zaczęła się moja przygoda z wizażem, która trwa do dziś. Zawodowo skupiam się obecnie bardziej na problemach kosmetologicznych i walką z problematyczną skórą moich klientek, ale makijaż nadal kocham – głównie fotograficzny.

Magda Barwicka Suwałki
“Jednym w elementów mojej pracy były modowe sesje zdjęciowe, w których brałam udział.”
Mieszkałaś i pracowałaś w Białymstoku. Rozwijałaś swój biznes i byłaś w swoim żywiole. Wróciłaś jednak do rodzinnego miasta. Dlaczego?

Zakochałam się (uśmiech). Poszłam za głosem serca. Poznałam mężczyznę, który dziś jest moim mężem. Dla niego zrezygnowałam z dotychczasowego tempa życia i wróciłam do Suwałk. Oboje jesteśmy stąd, mamy tu swoje rodziny i nie wyobrażamy sobie życia z daleka od bliskich nam osób.

Czyli to rodzina okazała się magnesem, który ściągnął Cię tutaj na dobre…?

Rzeczywiście tak było. Gdy poznałam swojego przyszłego męża, coraz częściej przyjeżdżałam z Białegostoku do Suwałk. Najpierw tylko w celach prywatnych. Po jakimś czasie i to się zmieniło. Jako kobieta przedsiębiorcza postanowiłam działać biznesowo również tutaj. Zaczęłam weekendowo wykonywać makijaże – moje pierwsze klientki to były panny młode. Z każdym przyjazdem miałam coraz więcej zleceń i coraz więcej zadowolonych klientek.

Suwalska branża beauty sama się o Ciebie upomniała!

Faktycznie tak było. I to był moment, w którym poczułam, że to jest właśnie to, to chcę robić. Dawało mi to bardzo dużo satysfakcji. Pierwsze badanie rynku miałam już za sobą – wiedziałam, że jest zainteresowanie moimi usługami. Wtedy podjęłam decyzję o otwarciu mojego własnego gabinetu.

Studio Wizerunku Barwicka
Studio Wizerunku Barwicka wykonuje m.in. zabiegi z zakresu kosmetologii estetycznej.
Minęły 4 lata od czasu otwarcia Twojego studia. Wiele się zmieniło. Stale poszerzasz swoją ofertę. Powiedz, co jest najważniejsze w prowadzeniu biznesu?

Myślę, że ciężka praca, talent i życiowy balans. Wychodzę z założenia, że albo robi się coś bardzo dobrze, albo lepiej nie robić tego wcale. Tym bardziej że w dzisiejszych czasach rynek bardzo szybko to weryfikuje. Dobra jakość usług broni się sama. Aczkolwiek bycie przedsiębiorcą w tak niepewnym czasie jak dzisiaj, nie jest łatwe. Trzeba umieć zarządzać czasem, planować, ale też być elastycznym, gotowym na zmiany i kochać to, co się robi.

Żeby praca nie była tylko smutną koniecznością, lecz satysfakcją?

Dokładnie tak! Bo jeżeli robisz coś z przyjemnością, to procentuje. Klienci to widzą i cenią. W zawodzie kosmetologa szczególnie ważna jest obsługa i podejście do klienta. Na rynku jest obecnie bardzo wiele gabinetów na dobrym poziomie, ale jestem przekonana, że klient wraca nie tylko po usługę. Wraca do miejsca, w którym może porozmawiać. Chce doświadczyć pewnego rodzaju estetyki, relaksu, spokoju, piękna. Klienci wracają do konkretnego miejsca i konkretnej osoby. I to jest właśnie perfekcyjna obsługa klienta. Jakość usług ma oczywiście ogromne znaczenie, ale ta „chemia” jest kluczowa. To niejednokrotnie relacje i zaufanie budowane latami.

Barwicka Studio Wizerunku
Studio Wizerunku Barwicka to miejsce stworzone z pasji
Jaki rodzaj usług świadczysz w studiu?

Zajmuję się każdym problemem skóry, którym mogę się zajmować z racji swoich uprawnień. Wykonuję głównie zabiegi na twarz – wszystkie peelingi chemiczne, mezoterapię igłową, mezoterapię mikroigłową. Bardzo dużo pracuję ze skórami trądzikowymi i ku radości moich klientek walczę z procesami starzenia się skóry. Wykonuję też zabiegi upiększające, takie jak: laminacja brwi i rzęs, lifting i botoks rzęs, a także makijaż okolicznościowy, od którego tak naprawdę zaczął się mój biznes. Wcześniej wykonywałam też fryzury, natomiast dwie ciąże i alergia na lakiery oraz inne kosmetyki sprawiły, że musiałam z tego zrezygnować.

Praca kosmetologa wygląda z boku na prostą i przyjemną. Czy tak jest faktycznie?

Praca kosmetologa jest bardzo przyjemna. Gdyby było inaczej pewnie bym jej nie wykonywała. Jednocześnie jest bardzo odpowiedzialna. Niezwykle ważna jest etyka zawodowa. Pracuję z człowiekiem i na jego skórze – tu nie ma miejsca na pomyłki. Moja praca wymaga wiedzy z zakresu wielu dziedzin, np. medycyny, dermatologii, kosmetyki, kosmetologii. Dlatego też cały czas podnoszę swoje kwalifikacje. Ostatnio odebrałam dyplom studiów podyplomowych z uprawnień psychologicznych, bo marzy mi się instytut szkoleniowy.

Dobry kosmetolog Suwałki
W Studio Wizerunku Barwicka wykonywane są także usługi laserowego zamykania naczynek, usuwania włókniaków, brodawek oraz stylizacja rzęs i brwi metodą laminacji.
To wielkie przedsięwzięcie!

To prawda, dlatego muszę być do tego perfekcyjnie przygotowana. Później chcę zarejestrować placówkę w bazie usług szkoleniowych i szkolić na najwyższym poziomie.

Jesteś bardzo uporządkowana. Jak wygląda Twój tydzień w pracy ?

Latem i zimą jestem w gabinecie od wtorku do soboty. Poniedziałki są wtedy moim dniem regeneracji po „makijażowych” piątkach i sobotach. To również czas na organizację tygodnia – porządki domowe, zakupy, zamówienia do firmy. Niedziele są tylko dla rodziny i zazwyczaj spędzamy je aktywnie, wyjeżdżając gdzieś poza miasto. Wiosną i jesienią wykonuję więcej zabiegów typowych dla tych pór roku – wówczas jestem w gabinecie częściej – zwykle od poniedziałku do soboty. Staram się jednak zachować zdrowy balans między życiem prywatnym a pracą. W jednej i drugiej sferze życia daję z siebie sto procent. Jestem perfekcjonistką i nie potrafię inaczej.

Czy jako perfekcjonistka szukasz równie perfekcyjnych usług dla siebie? Korzystasz z usług innych gabinetów?

Oczywiście. Najpierw jednak słucham, sprawdzam, czytam rekomendacje. Oddając się w ręce innego kosmetologa, muszę mieć do niego pełne zaufanie. Dużo rekomendacji i cennych informacji dostaję od swoich klientek. Jestem bardzo wymagającą klientką, bo skoro wymagam od siebie, to wymagam również od innych.

Makijaż Suwałki Barwicka
Klienci Pani Magdaleny cieszą się wspaniałymi efektami zabiegowymi.
Czyli nie walczysz z konkurencją, lecz korzystasz z jej usług?

Tak. Mam wiele zaprzyjaźnionych gabinetów kosmetycznych, z którymi współpracuję. Nawzajem polecamy swoje usługi. To prawda, że branża kosmetyczna w Suwałkach rozrasta się w szybkim tempie, ale każda z nas, świadcząc usługi na wysokim poziomie, ma ręce pełne roboty.

Jak w takim razie w swoim perfekcjonizmie delegujesz zadania jako szefowa?

Świadomość mojego perfekcjonizmu jest jednocześnie błogosławieństwem i przekleństwem. Od początku pracy w moim gabinecie wiedziałam, że robię to dobrze. Dawało mi to poczucie bezpieczeństwa, bo moje klientki zawsze do mnie wracały. Z każdym miesiącem zadowolonych klientek było coraz więcej, a ja musiałam pracować coraz dłużej.

W pewnym momencie zderzyłam się ze ścianą – miałam do wyboru – odmawiać klientkom albo zwiększyć zatrudnienie i delegować część swoich obowiązków. Podjęłam, jak się potem okazało jedną z lepszych decyzji biznesowych – zatrudniłam pracownice i delegowałam im część moich obowiązków. Żeby delegować – najpierw musiałam mieć pewność, że moje klientki powierzam w dobre ręce. Moje dziewczyny okazały się również ambitne i perfekcyjne. Ich wsparcie przywróciło mi oddech.

To znaczy, że teraz czujesz komfort bycia bizneswoman?

Myślę, że tak, ale do tego potrzeba było czasu. Jednym słowem wypracowałam to sobie.

Prowadzenie biznesu to wyzwanie. Myślisz, że każdy się do tego nadaje?

Zdecydowanie nie. I jestem o tym przekonana. Nie każdy może i chce pracować więcej niż osiem godzin dziennie, a własny biznes – przynajmniej na początku – wymaga niejednokrotnie prawie dobowego zaangażowania. Rzadko zdarzają się sytuacje, że zamykasz za sobą drzwi i przestajesz myśleć o pracy. Często zabiera się pracę do domu. Taki jest biznes. Nawet gdy zaplanujesz dzień wolny od pracy, to ten biznes z tyłu głowy zawsze gdzieś jest.

Nie ma 100% wakacji, nie ma zwolnień na dziecko, nie ma bólu głowy czy niedyspozycji. W swojej firmie musisz dawać z siebie dwieście procent.
Do tego dochodzą oczywiście określone predyspozycje, które trzeba mieć: odporność na stres i krytykę, umiejętność pracy w zespole, odwagę w delegowaniu obowiązków. No i przede wszystkim odpowiedzialność – za siebie i swoich pracowników.

Jest wiele osób, którym odpowiada praca dla kogoś i regularne odbieranie wypłaty. Jeśli to ich satysfakcjonuje, to wszystko w porządku. Są też tacy jak ja, którym to nie wystarcza i biorą sprawy w swoje ręce – układają wszystko tak, jak im się zamarzyło.

Barwicka-Wierzchowska Magdalena
Barwicka Studio Wizerunku
Lubisz podejmować ryzyko biznesowe? Czy raczej starasz się kalkulować i rozważyć wszystkie za i przeciw?

Nie ma ryzyka – nie ma szampana (uśmiech). A tak serio uważam, że w biznesie niejednokrotnie trzeba podjąć ryzyko. Kalkulacja jest oczywiście rozsądniejszą drogą, szczególnie jeżeli ma się wiele zobowiązań, rodzinę, dzieci, dom. W tej sytuacji nie można podejmować zbyt ryzykownych decyzji biznesowych, bo poniekąd decydujemy o losie całej rodziny. Inaczej pracowało się na studiach – wtedy to była trochę zabawa. Teraz wiele się zmieniło.

No właśnie. Masz teraz dwoje małych dzieci, męża, dom. Jak udaje Ci się zorganizować biznes, nie zaniedbując jednocześnie rodziny?

Łatwo nie jest. Moja mama i teściowa pracują zawodowo, więc w tygodniu nie mogę liczyć na ich pomoc. Na szczęście mam wokół siebie inne życzliwe osoby, które mnie wspierają. 17 listopada gabinet obchodził 4 urodziny, a ja od trzech lat jestem albo w ciąży, albo karmię dzieci piersią (uśmiech). Gdyby nie pomoc bliskich mi osób, nie mogłabym pogodzić pracy z życiem domowym.

Z moimi maluchami zgrałam się świetnie. Pracowałam, gdy dzieci miały drzemki, wracałam do domu na karmienie, podczas kolejnej drzemki znów miałam umówioną wizytę z klientką. Wieczory zawsze były i będą tylko dla dzieci i męża. Dlatego planowanie jest teraz dla mnie szczególnie ważne. Od momentu pojawienia się pierwszego dziecka, razem z mężem, dwiema nianiami i pracownicami ściśle planujemy grafiki na każdy tydzień.

Czy w lockdownie byłaś zmuszona zwolnić?

Jak cały świat. Nie na własne życzenie, ale rzeczywiście tempo pracy i życia zwolniło. Przez pierwszy tydzień, może dwa, nawet mi się to podobało, ale potem znowu odezwała się we mnie potrzeba pracy, planowania, kontaktu z klientami.

Wariowałaś?

Nie, ale utwierdziłam się w przekonaniu, że lubię swoje tempo pracy, życia. Lubię być efektywna. Nie wyobrażam sobie bycia w domu i zajmowania się wyłącznie dziećmi i obowiązkami domowymi. To dla mnie za mało.

Dziś masz już wiedzę i doświadczenie w życiu i w biznesie. Co powiedziałabyś młodym osobom, które jeszcze studiują? Masz dla nich jakąś złotą radę?

Mam. Powinni być aktywni. Warto już na studiach określić swoje cele zawodowe i zacząć je realizować. Co prawda to tylko pięć lat, ale bywa, że doświadczenie zdobyte na studiach ma kluczowe znaczenie dla przyszłej kariery.

Magdalena Barwicka
Magdalena Barwicka-Wierzchowska
A Ty? Czy masz jakieś nowe cele i plany zawodowe ?

Jak zawsze! Miałam szalony plan pójścia na nowe studia. I chciałam ukończyć je w trybie dziennym. Jednak przy dwójce małych dzieci i pracy na pełnych obrotach było to niemożliwe. Nie zrezygnowałam jednak. Odłożyłam to tylko w czasie. Moje dotychczasowe życie nauczyło mnie jednak marzyć i stawiać sobie ambitne cele. W sferze zawodowej mam zwykle wiele planów i pomysłów. Jedno z największych to własny lokal dostosowany do moich zamierzeń. Do materialnych marzeń podchodzę jednak z pokorą i spokojem. Wierzę w to, że Bóg ma plan i że wszystko przyjdzie w swoim czasie. Chciałabym, przede wszystkim, cieszyć się dobrym zdrowiem, aby mieć energię na realizację tych wszystkich planów.

***

Z Magdaleną Barwicką-Wierzchowską rozmawiała Barbara Gnoza.

Link do wizytówki biznesowej