
Atak paniki w pracy, kołatanie serca przed prezentacją czy nagła duszność w drodze do biura wywołują silny lęk i utrudniają codzienne funkcjonowanie zawodowe. Strach przed kolejnym napadem odbiera pewność siebie, osłabia koncentrację i hamuje rozwój kariery. Jak przerwać to błędne koło i odzyskać poczucie kontroli? Na pytania odpowiada Beata Kotleszka, polski psychoterapeuta w NRW w Niemczech. Z Beatą Kotleszką rozmawia Barbara Gnoza
Barbara Gnoza: Wiele mówi się o odporności psychicznej i radzeniu sobie ze stresem w pracy. Znacznie rzadziej o atakach paniki, które też się zdarzają. Jak osoby doświadczające ataków paniki funkcjonują zawodowo?
Beata Kotleszka: Lęk napadowy inaczej zwany atakiem paniki wcale nie musi być widoczny dla otoczenia. Taka osoba może normalnie prowadzić firmę, zarządzać zespołem, uczestniczyć w spotkaniach i realizować ambitne projekty, a jednocześnie zmagać się z ogromnym napięciem wewnętrznym. Z zewnątrz widzimy osobę kompetentną i odpowiedzialną. Nie widzimy natomiast, ile energii kosztuje ją utrzymanie tego obrazu. Niektórzy pacjenci obawiają się przyznać do swoich trudności, ponieważ utożsamiają je ze słabością. Ataki paniki nie świadczą natomiast o braku kompetencji ani o słabym charakterze. Dotykają również osoby odnoszące sukcesy zawodowe.
B.G.: Czyli ataki paniki nie dotyczą tylko pracowników, ale i szefów?
B.K.: Oczywiście.
B.G.: Jak ataki paniki przekładają się na codzienną pracę? Czy przeszkadzają w rozwoju kariery?
B.K.: Zdecydowanie tak. Wyobraźmy sobie przedsiębiorcę, który przed ważnymi negocjacjami odczuwa kołatanie serca. Pojawia się myśl: „A jeśli zaraz dostanę ataku? Co zrobię, jeśli nie będę mógł mówić?”. Zamiast koncentrować się na rozmowie, całą uwagę poświęca obserwowaniu własnego organizmu. Podobnie wygląda sytuacja menedżera przygotowującego prezentację czy pracownika uczestniczącego w spotkaniu z klientem. Pojawiają się trudności z koncentracją, odkładanie zadań i obawa przed sytuacjami, które wymagają większej aktywności. Czasami największym ograniczeniem nie jest sam atak paniki, ale strach przed jego ponownym wystąpieniem. Człowiek zaczyna rezygnować z delegacji, wystąpień publicznych czy nowych obowiązków. W ten sposób lęk stopniowo wpływa na jego możliwości zawodowe.

B.G.: Dlaczego organizm reaguje tak intensywnie, nawet kiedy nie ma rzeczywistego zagrożenia?
B.K.: Nasz mózg nieustannie analizuje otoczenie i sygnały płynące z ciała. Kiedy rozpoznaje zagrożenie, uruchamia reakcję obronną: przyspiesza bicie serca, oddech, napinają się mięśnie. To naturalny mechanizm przygotowujący organizm do walki lub ucieczki. Podczas ataku paniki zachodzi podobna reakcja. Jeśli człowiek interpretuje te objawy jako zapowiedź czegoś złego, pojawia się lęk, który dodatkowo nasila reakcje organizmu. W ten sposób powstaje błędne koło paniki.
B.G.: I co dzieje się dalej?
B.K.: Z czasem człowiek obawia się nie tylko samych objawów, ale również tego, że pojawią się w najmniej odpowiednim momencie – podczas prezentacji, rozmowy z przełożonym czy negocjacji. Osoba zaczyna kontrolować puls, oddech i każdą zmianę samopoczucia. Mówię wtedy o lęku przed lękiem. Im bardziej ktoś wypatruje pierwszych oznak ataku, tym więcej uwagi poświęca swojemu organizmowi. A to nasila niepokój.
B.G.: Czy przewlekły stres zawodowy sprzyja pojawianiu się takich problemów?
B.K.: Przewlekły stres, przemęczenie, niedobór snu czy duża ilość kofeiny zwiększają podatność na reakcje lękowe. Nie ma jednak jednej przyczyny ataków paniki. Warto przyjrzeć się codzienności osób aktywnych zawodowo. Wiele z nich pracuje pod presją czasu, podejmuje odpowiedzialne decyzje i nie znajduje przestrzeni na odpoczynek. Jeśli dodatkowo towarzyszy im przekonanie, że zawsze muszą być dyspozycyjne i nie mogą popełniać błędów, napięcie stopniowo narasta. Nie oznacza to, że ambitna praca automatycznie prowadzi do zaburzeń lękowych. Ważne jest jednak rozpoznawanie własnych granic.
B.G.: Jesteś polskim psychoterapeutą w NRW w Niemczech. Z jakimi obciążeniami mierzą się Polacy pracujący w za granicą? Co wpływa na ich stan psychiczny?
B.K.: Życie na emigracji wiąże się z dodatkowymi obciążeniami. Zmiana kraju oznacza budowanie życia zawodowego od początku. Trzeba odnaleźć się w nowych strukturach, komunikować w obcym języku i udowadniać swoje kompetencje. Jako polski psychoterapeuta w NRW wiem, jak ważna jest rozmowa ze specjalistą w ojczystym języku. Dzięki temu pacjent swobodniej opowiada o swoich emocjach i doświadczeniach, bez dodatkowego stresu związanego z komunikacją.
B.G.: Co zrobić, kiedy atak paniki pojawia się podczas spotkania biznesowego albo ważnej prezentacji?
B.K.: Przede wszystkim warto nauczyć się rozpoznawać mechanizm, który to uruchamia. Szybsze bicie serca jest doznaniem fizycznym, natomiast myśl „zaraz stracę kontrolę” jest już jego interpretacją. Nie należy traktować każdej automatycznej myśli jak obiektywnego faktu. Pomocne jest skierowanie uwagi na otoczenie, zauważenie tego, co dzieje się tu i teraz, oraz spokojny oddech. Nie chodzi o to, żeby za wszelką cenę natychmiast zatrzymać wszystkie objawy. Warto jednak stopniowo uczyć się, że pojawienie się lęku nie musi oznaczać katastrofy.

B.G.: Jak wygląda terapia osoby, której lęk zaczyna ograniczać życie zawodowe?
B.K.: Jedną z najlepiej przebadanych metod leczenia zaburzeń lękowych jest terapia poznawczo-behawioralna. W mojej pracy zaczynam od poznania indywidualnych doświadczeń pacjenta. Pytam, w jakich sytuacjach pojawiają się objawy, jakie myśli im towarzyszą i jak dana osoba na nie reaguje. Pacjent uczy się rozpoznawać automatyczne myśli i odróżniać rzeczywiste zagrożenie od własnej interpretacji, która nasila lęk. Ważnym elementem terapii jest również stopniowe oswajanie doznań fizycznych, których pacjent się obawia, oraz powrót do sytuacji, których wcześniej unikał. Ćwiczenia dobieram indywidualnie, z uwzględnieniem stanu zdrowia i problemu.
B.G.: Jakie osoby mają szczególną trudność z zaakceptowaniem problemów lękowych?
B.K.: Bardzo często są to ludzie ambitni i perfekcjoniści. Osoby przyzwyczajone do wysokich wymagań wobec siebie odbierają brak kontroli nad reakcjami organizmu jako osobistą porażkę. Pojawiają się myśli: „powinienem sobie poradzić”, „nie mogę sobie pozwolić na słabość”. Taka presja dodatkowo nasila napięcie. Człowiek zaczyna walczyć nie tylko z lękiem, ale również z samym faktem, że go odczuwa.
B.G.: Kiedy warto zgłosić się po pomoc?
B.K.: Wtedy, gdy napady się powtarzają, pojawia się silny strach przed kolejnym epizodem albo człowiek zaczyna unikać codziennych i zawodowych sytuacji. Niepokojącym sygnałem jest rezygnowanie z obowiązków, ograniczanie podróży czy ciągłe sprawdzanie tętna i oddechu. Takie zachowania przynoszą chwilową ulgę, ale jednocześnie utrwalają przekonanie, że bez dodatkowych zabezpieczeń nie poradzimy sobie z lękiem. Takie osoby zwykle długo odkładają wizytę u specjalisty, bo wierzą, że poradzą sobie z tym samodzielnie. Im szybciej ktoś pójdzie po profesjonalną pomoc, tym lepiej. Nie warto zwlekać, kiedy zauważamy, że lęk decyduje za nas.
B.G.: Czy po atakach paniki można wrócić do normalnej aktywności zawodowej?
B.K.: Powrót do swobodnego funkcjonowania jest oczywiście możliwy, choć u każdego przebiega inaczej. Ważne, by stopniowo odzyskiwać zaufanie do siebie i swojego organizmu. Moi pacjenci uczą się, że niepokój nie oznacza zagrożenia. Gdy to przepracują, wracają do sytuacji, których wcześniej unikali. W pracy mają większy spokój podczas spotkań, podróży służbowych i prezentacji, a także są bardziej pewni siebie przy podejmowaniu decyzji. Warto podkreślić, że celem terapii nie jest całkowite wyeliminowanie stresu, lecz nauczenie się, jak nie pozwalać lękowi kierować swoim życiem. Trudności emocjonalne nie muszą oznaczać rezygnacji z ambicji i rozwoju zawodowego.
B.G.: Dziękuję za rozmowę.
__________
Beata Kotleszka – polska psychoterapeutka w NRW. Pracuje stacjonarnie w Erkrath, w pobliżu Düsseldorfu oraz online. Oferuje wsparcie Polakom mieszkającym w Niemczech i nie tylko. Prowadzi terapie dotyczące zachowań lękowych i napadów paniki. W terapiach wykorzystuje m.in. podejście poznawczo-behawioralne.
Materiał przygotowany we współpracy z ekspertką.







